Najlepszy drogeryny i matujacy podklad? Revlon Colorstay 150 Buff - opinia i zdjecia
Jakis czas temu kompletnie zrezygnowalam z codziennego uzywania tak ciezkich podkladow, zostawiajac w swojej kosmetyczce tylko Double Wear od Estee Lauder na wieksze wyjscia. Jednak dla Revlona postanowilam zrobic wyjatek i sprawdzic o co tak naprawde jest tyle szumu.Wybralam odcien 150 Buff i zaplacilam za niego £12.99 w Superdrug. Cena bardzo spoko, taka na kazda kieszen.
Mam cere mieszana, miejscami tlusta z przebarwieniami i tradzikiem zaskornikowym - zamknietym na brodzie. Producent obiecuje 24 godzinna trwalosc podkladu, krycie od sredniego do pelnego. Specjalna formula dedykowana cerze mieszanej lub tlustej. Do tego formula oil - free ma pomoc kontrolowac swiecenie sie twarzy i ma pozostawiac aksamitno-matowe wykonczenie.
Duzo tych obietnic, ale o jednej rzeczy trzeba zawsze pamietac: nawet najlepszy podklad bedzie wygladal zle na naszej twarzy jesli nie wystarczajaco zadbamy o pielegnacje przed. Pamietajcie o delikatnym peelingu raz w tygodniu i odpowiednim nawilzeniu skory. To jest podstawa.
Przejdzmy juz moze jednak do samej opinii , zaczynajac oczywiscie od samego poczatku czyli od opakowania. Jest bardzo przyzwoite i szklane, ale co najwazniejsze jest pompka. W srodku znajdziemy 30ml produktu czyli standard.
Zapach podkladu nie jest jakis najgorszy - bywaja gorsze np te od MAC Cosmetics. Nie jest w jakis szczegolny sposob drazniacy.
Bardzo podoba mi sie formula samego produktu, bo nie jest ani za gesta ani za lejaca. Do tego jest fajnie kremowa pod palcami. Nie zastyga tez wybitnie szybko, wiec spokojnie mamy czas zeby dobrze nalozyc produkt.
Swoja twarz przed makijazem przygotowalam tak jak zawsze czyli: krem pod oczy z awokado od Kiehl's, krem na dzien od Estee Lauder. Pozniej baza pod podklad lekko nawilzajaca od MAC. I tyle. Zawsze ten sam zestaw, ktory idealnie sprawdza mi sie z podkladem od ELDW i z Luminous Silk od Armaniego. Do rozprowadzania uzylam oryginalnego BeutyBlender w kolorze NUDE (ostatnio moj ulubiony).
Sama aplikacja tego podkladu jest bardzo przyjemna. Bardzo dobrze rozprowadza sie gabeczka. Ma srednie, ale dobre krycie, ktore z latwoscia mozemy budowac. Fajne jest tez to, ze nie ciemnieje ani nie wchodzi w zmarszczki i zalamania. Zostawia na twarzy lekko pudrowe wykonczenie, ktore nie wyglada moze naturalnie jednak wiekszosc kryjacych podkladow robi to samo, wiec o to nie mozemy miec pretensji.
Minusem napewno bedzie fakt, ze niestety ale podkresla w sposob dramatyczny suche skorki.
Po aplikacji podkladu nie przypudrowalam go, poniewaz chcialam sprawdzic ile maksymalnie czasu wytrzyma na mojej tawrzy.
Po jakiejs godzinie podklad zaczal sie wazyc i rozwarstwiac w okolicy brody i ust, czyli w miejscach strategicznych dla cery mieszanej. Transferowal sie tez na ubranie co jeszcze jestem w stanie przezyc bo np Armani robi to samo. Pelny mat utrzymal sie jakies 4godz, wiec jak na produkt drogeryjny, ktory nie byl niczym utrwalony to calkiem dobry wynik.
Podsumowujac:
Podklad nie jest zly, ale nie kazda posiadaczka cery mieszanej lub problematycznej z tym produktem sie polubi. Jestem troszke zawiedziona tym, ze podklad podkresla suche skorki no i oczywiscie druga sprawa to to , ze sie wazy co kompletnie jest dla mnie szokujace, bo jesli podklad jest specjalnie firmowany przez producenta jako najlepszy wybor do tego typu cery to powinnien chociaz w malym stopniu pomagac, a nie uwydatniac nasze niedoskonalosci. Nie przekonuja mnie tez opinie typu: zmien krem, baze i Bog wie co tam jeszcze, zeby produkt ktory kosztuje £12 wygladal dobrze. Sorry, ale tak to nie dziala. To produkt ma byc dopasowany do was, nigdy na odwrot. Jesli kupujemy podklad i "lezy" on na naszej twarzy idelanie i nie mamy nawet najmniejszych zastrzezen to trafilysmy w dziesiatke i z pewnoscia bedzie to wasz hit. Jednak gdy po nalozeniu produktu bedzie cos nie tak , bo np podklad robi maske, swiecisz sie po godzinie, ale niby jest ok - to wiedz ze nie jest. Wszystko to widac na twojej twarzy. Dlatego dobranie w odpowiedniego podkladu to zaraz po pielegnacji najtrudniejsza sztuka, bo odpowiednia pielegnacja i podklad to jakies 70% udanego makijazu. Reszta jest dodatkiem.
Revlon nie okazal sie jakims tragiczny, bo testowalam juz gorsze podklady, ale nie okazal sie tez jakims odkryciem, jednak uwazam, ze warto zwrocic na niego uwage w sklepie i przekonac sie na wlasnej skorze czy warto miec go w swojej kosmetyczce.


Komentarze
Prześlij komentarz